• proza,  Twórczość literacka

    Cisza o poranku

    Depresja przychodzi niespodziewanie. Czyha na każdym kroku i czeka na dogodny moment, żeby dopaść delikwenta. Na nią czekała całe życie. Już raz wyślizgnęła się z jej rąk i wygrzebała z dna. Mało tego, po długim leczeniu stwierdziła, że jest zupełnie zdrowa. Najzdrowsza na świecie. I tak było, bo nie chorowała na nic. Czasem pojawiały się dołki, ale szybko otrząsała się z nich i ruszała dalej. Myślała, że skoro ma za sobą wszystko co najgorsze, to co najlepsze czeka na nią z otwartymi ramionami.Pomyliła się. Pomyłki bywają bolesne. A tego ranka bolało, jak diabli. Bardziej niż kiedykolwiek. Bardziej niż wtedy, kiedy tępym nożem pocięła sobie przegub lewej ręki. Zastanawiała się co…