• proza,  Twórczość literacka

    Ostatni dzień, ostatni sen.

    Ledwie zamknęła oczy, kiedy do sali wpadła Bożenka i zakłóciła kojącą ciszę. – Mogę się przejrzeć? – zapytała szybko – chcę zobaczyć czy te korale mi pasują. Nie zdążyła nic odpowiedzieć, bo Bożenka już podziwiała swoje odbicie w małym lusterku, które stało na jej szafce. – Ładnie mi w nich? – spytała Co mnie obchodzą twoje korale? – powiedziała w myślach, a potem bąknęła od niechcenia: – Tak ładnie, pasują do koloru ust.– A ma pani szminkę?– Nie mam, bez szminki też jest pięknie. Bożenka zadowolona usiadła na łóżku. – Chora pani? – zapytała z troską. Nie, na wczasy tu przyjechałam – pomyślała zirytowana przymykając oczy. – Niech się pani nie martwi- ciągnęła dalej – ja tu jestem szósty tydzień i…