Twórczość literacka,  Wiersze nowe

Nowości prosto spod pióra, długopisu lub czegokolwiek, co mam pod ręką.

 Ja i moje self. Izolacja

 wściekły pies ujadał tego dnia wyjątkowo głośno
 bał się pewnie nawet bardziej niż ja
 ale nie było odwrotu
 odwrót stanowił ponowne wejście w paszczę
 i pogryzienie nietkniętych resztek ciała
  
 na to nie można było pozwolić
 ktoś musiał ocaleć
 ja albo ono albo wściekle ujadający pies
 uspokoił się zaraz po zniknięciu z pola istnienia
  
 teraz jest lepiej 
 nic nie ujada ani nie gwałci 
 ciszy przenikającej na wskroś drogi 
 która oddziela resztki od niebytu

 
 Piekielnie

 skurczyła się w swoich oczach 
 do rozmiarów niewidzialnych
 być może dzięki temu też jej już 
 nie widział
  
 ślepcy błądzą i trafiają czasem na siebie
 nie mogąc rozpoznać własnych kształtów
 wiją się wokół wyobrażeń o napotkanej postaci
 niezdolni dotrzeć do istoty 
 zamarłej we wnętrzu
  
 dlatego lepiej się oddalić
 odseparować od zniekształceń 
 budujących demony nie z tego nieba 
 które mają w sobie 
  
   
 Wy-łomy
  
 umieram od dnia narodzin 
 każda śmierć zabiera coś zatracając
 powoli
 kroki prowadzą w obranym kierunku
 by wyplątać z dróg donikąd 
 chwytam w lot
 co przynosi zrozumienie
  
 i podtrzymuje na chwilę 
 szęśliwość
 co zmusza do istnienia 
 w życiu odwrotnie proporcjonalnym 
 do spodziewanego
  
 mam powody do życia 
 stworzone
 coraz lepszymi warunkami do cierpienia
 by na koniec 
 dla wiecznego spoczywania być 
 obłożona uwagą z miłosnym wyznaniem 
 na moment straty
   
  
 (Z)jadło
 jestem dziś zła na boga
 czymkolwiek jest
 jeśli jest mną
 jestem zła na siebie
 jeśli jest wszystkim
 co mnie otacza
 jestem zła na wszystko
 dookoła
  
 krzyczę w środku
 drę się w piekłogłosy
 bo niebo to abstrakcja dostępna dla złych
 oni są w niebie
 siódmym niebie moich cierpień
  
 bóg bezradnie wzrusza ramionami
 no niestety
 takie życie 
 chcesz lepszego to je stwórz
 masz wolną rękę
 druga jest zajęta
 przywiązaniem do karmy
  
   
 Poszukiwany zaginiony
 czas jest mną i tobą
 we mnie
 łączy nas w jednostajność
 którą mierzymy tykaniem
 ja 
 ty(k)
 tok
 oddzielonych od siebie zdarzeń
 (w)skazuje na bycie ze sobą
 pomiędzy jednym drganiem a kolejnym
 przesuwamy się w przeświadczeniu
 że czeka umieranie
  
 tak
 to tylko gra
 mechanizmu co wpędza w ruch monady
 świetliste choć widziane przyziemnie
 zataczają krąg życia
  
 bez końca jest czas(em) 
 w miejscu (zo)staje
 darowany i stracony
 na doświadczenie
 siebie i ciebie w jednym
 mgnieniu wielokrotnych 
 wcieleń
  
  
  
   
  
  
  
  
  
   
  
  
  

   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *